ROZDZIAŁ XII

„Rzeczy niemożliwe wykonuje od razu, cuda zajmują mi trochę więcej czasu.”

Dzień, za dniem… Miesiąc za miesiącem… Czas mijał nieubłaganie. Można by pomyśleć, że Adze przestało zależeć na żużlu, bo rzadziej o nim gadała, jednak mimo tego miała potworny mętlik w głowie…
„Zgodzą się? Czy nie?” „A może zostanę mechanikiem… Umiem już robić tarczki…” „W końcu to sport da chłopaków. czy na pewno chcę to psuć? ” – Tego typu zdania chodziły jej po głowie. To nie dawało spokoju. Mogła przemyśleć to porządnie i rzucić wszystko… Robiła sobie jednak nadzieję… A co jeśli jej się uda? No właśnie… kolejny powód żeby się wycofać. Jeśli kiedyś, w przyszłości, udałoby się jej zostać mistrzem świata to kolejne gadania typu ” Pierwsza kobieta żużlowiec odnosi tak wielki sukces w męskim sporcie! Czy może nam pani powiedzieć jakie to uczucie? Jak nazwałaby się pani bo przecież nie da się odmienić słowa „żużlowiec” na rodzaj żeński…” Bla… bla… bla! Ona nie chciała być kojarzona jako „dziewczyna żużlowiec”. Miała nadzieję, że z czasem ludzie to zauważą i uznają, że można mówić o niej, że jest wybitnym żużlowcem, a nie jak na dziewczynę czy wśród dziewczyn.

13 maja- śmierć Lee Richardsona. Te przemyślenia… Jak bardzo trzeba być psychicznym, żeby pchać się to tego sportu, który jest maszyną do zabijania? Mało osób umarło przez swoje pasje?

13 lipca- Pierwszy dzień w szkółce. Nowe otoczenie. Nowe znajomości. Niby ciężka praca jakby na nic, a taka radość. Z początku tylko Tomek i Dawid się za nią wstawiali, ale później zaczęły się rozmowy z innymi chłopakami, pisanie na fb.

13 października- Sobotni dzień. Cały dzień na stadionie. Trening pierwszej drużyny. Agnieszka stała przy box’ie Karola Ząbika i „podpierała” ścianę.Nagle odwrócił się trener Kowalik i wyciągnął rękę na przywitanie, Wiechu także. Później zaczął, najwyraźniej obgadywać dziewczynę z nowym prezesem, co chwilę na nią spoglądając.

– A Ty tak przychodzisz… Musimy cię kiedyś wsadzić na motor. Nie chciałabyś?  zapytał Agę trener

– Bardzo bym chciała!- odpowiedziała mężczyznom

– No to na tych małych motorkach (chodzi o 125) na lotnisku musimy spróbować! – wtrącił się do rozmowy zainteresowany trener Janek

– A jak będzie z rodzicami? – spytał trener Kowalik

– No się nie zgadzają- odparł pan Krzysztof

– Ale jakoś się namówi nie? – zapytał prezes

– Tak. Dam radę. – nie mogła uwierzyć własnym uszom

– Pewno. Widzisz? Sam prezes Cię namawia! – rzekła wesoło trener Kowalik

– Jasne… Będzie zgoda- nie widzę problemu. – odpowiedział mu prezes

To był kolejny z dobrych dni tego miesiąca. Agnieszka myślała, że to jest najlepsza z rzeczy jaka ją spotkała. Długo zwlekała z opowiedzeniem tego rodzicom. Z początku przedyskutowała tą sprawę z kilkoma osobami, aż zdecydowała się na rozmowę. Rodzice byli zszokowani. Nie ustąpili jednak. Ciągłe „nie” doprowadzało naszą bohaterkę do szału. Przed świętami napisała list do „Świętego Mikołaja”, który wiedziała, że tylko ma pomóc rodzicom wybrać jakiś prezent. Oczywiście napisała, że najbardziej ze wszystkiego chce jeździć. Kilka dni później rodzice poruszyli ten temat i zaczęli, ze to nie jest takie proste i zaczęli wyciągać inne argumenty. Ostatecznie ustalili, że dadzą jej pieniądze, jak reszta rodziny. W wigilię dziewczyna napisała na swojej tablicy na facebook’u życzenia świąteczne. Jej post polubiło dużo osób, co ją bardzo zdziwiło, ponieważ nie była jedną z najbardziej popularnych. Pierwszy like dostała od Marcina! Kilka sekund później dostała od niego wiadomość: „wesołych ! żeby twoje marzenia się spełniły i w przyszłym roku wsiądziesz na motor ! ”                                                                                                                           Serce na chwile jej stanęło. Wow! Jeszcze niedawno się nie lubili, a teraz życzył jej tego co wszyscy bliscy. Podczas wigilii poczuła to samo uczucie. O mało co się nie  popłakała kiedy ciągle słyszała to samo przesłanie… Dziwne były życzenia od taty… Powiedział jej, że życzy jej spełnienia marzeń, na co ona, że to trochę jakby sam sobie życzył, a ojciec, że to trochę tak jest…  Omal nie zemdlała.

***

W sylwestrowy poniedziałek stała z tatą w kolejce do sklepu warzywnego.

– Już nie mam tej stówy, co mi pożyczyłaś… Tak to jest iść z mamą na zakupy…

– No spoko, ale musisz mi oddać, bo wiesz… zbieram, ale już nie na ramę od 125.

– A na co?

– Pisałam z Marcinem i mówi, że bardziej się opłaca kupić motor, bo to ok. 2 000 zł.

– No zobaczę… Bo to jest trudne wiesz… Jak coś to pogadam ze Stachem, bo mówi, ze kevlar spoko i Ci może pożyczyć tylko jak z klubem… Nie wiadomo co ze sprzętem, bo równie dobrze mogą dać ten sprzęt chłopakowi, co się opłaca. I tu by była ta kasa… Trzeba by zapłacić, bo…

– Bo jestem dziewczyną…

– No właśnie. Chyba, że coś się zmieniło… Zadzwonię po nowym roku do Stacha. Zobaczymy.

Jej buzia nie mogła się przestać uśmiechać. W końcu nic nie było wiadomo, ale istniała duża szansa, że się uda!

 

 

Jedna myśl na temat “ROZDZIAŁ XII”

  1. Przepraszam wszystkich, że nie dodałam wcześniej, ale nie dało się. Posstanowiłam , więc połaćzyc dwa rozdziały no i jest..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *